poniedziałek, 1 czerwca 2009

POEZJA --> Dusz poczekalnia

Dusz poczekalnia

Dusza,
jak rzeźba z papieru.
Tak trudno ją ukształtować,
jakże łatwo zniszczyć,
zgnieść, zdeptać,
przedziurawić…
I siedzą tak
dusze zdeptane,
zgniecione i dziurawe,
na krzesłach z myśli stworzonych.
Siedzą i czekają
na lekarza,
który rozprostuje
i sklei je wszystkie.
Czy doczekają się?
Tak,
dopiero wtedy, gdy sami się wyleczycie,
Ludzie.

sobota, 1 listopada 2008

Święto zmarłych w różnych religiach i krajach.

LISTOPAD – UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH I DZIEŃ ZADUSZNY


1 listopada, w Uroczystość Wszystkich Świętych, oddajemy cześć tym wszystkim, którzy cieszą się już chwałą nieba, a wiec świętym, o których mówi Biblia (św. Piotr, św. Paweł), świętym uznanym przez Kościół (na przykład św. Maksymilian Kolbe, św. Faustyna Kowalska) oraz tym wszystkim świętym, których nie znamy (może to być nawet nasza babcia lub dziadek). Podczas Mszy Świętej w tym dniu kapłani używają szat liturgicznych w kolorze białym. Popołudniowe nabożeństwo na cmentarzu złączone jest już z tym, co robimy
2 listopada, z modlitwą za naszych zmarłych
i dlatego używa się szat fioletowych.
Tradycja obchodów Wszystkich Świętych sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa. Gdy oddawano cześć męczennikom, w III wieku, rozpowszechnił się zwyczaj przenoszenia relikwii świętych z miasta do miasta. W ten sposób chciano podkreślić, że święci są "własnością" całego Kościoła. Odwiedzanie grobów jest zwyczajem znanym niemal wszystkim ludom, przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Chrześcijanie podjęli te tradycje i nadali im własny sens.

2 Listopada, we Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych (Dzień Zaduszny), wspominamy wszystkich zmarłych z naszych rodzin i tych, o których być może ludzie zupełnie zapomnieli. Jest to dzień, kiedy modlimy się o wieczne zbawienie dla tych, którzy wciąż jeszcze czekają na radość spotkania z Bogiem, a więc za dusze ludzi w czyśćcu, wierzymy, bowiem, że ta modlitwa pomoże im szybciej cieszyć się szczęściem przebywania z Bogiem. Tego dnia podczas liturgii używa się szat w kolorze fioletowym.

Święto to zapoczątkował św. Odilon (zm. 1048) - czwarty z kolei opat benedyktyńskiego klasztoru w Cluny we Francji, który w 998 roku polecił, by we wszystkich klasztorach tej reguły Dniem Zadusznym był 1 listopada. Stąd wywodzi się tradycja obchodzenia w Kościele katolickim Święta Zmarłych.
Z czasem władze kościelne przeniosły je na dzień 2 listopada.

CMENTARZ POWĄZKOWSKI W WARSZAWIE

Nie ma przewodnika po Warszawie, który choćby słówkiem nie wspomniałby o Cmentarzu Powązkowskim. Ta ponad 200-letnia nekropolia jest miejscem spoczynku wielu znakomitych Polaków, lecz także licznego grona zwykłych obywateli Warszawy. Z czasem Powązki nabrały charakteru cmentarza elitarnego, przeznaczonego głównie dla bogatych mieszkańców nadwiślańskiego grodu. Widać to między innymi w przepysznej architekturze cmentarnej, która nadal wzbudza podziw zwiedzających cmentarz.

UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH W MEKSYKU

31 października do domu lub na patio wnosi się tzw. ofiarę, przeznaczoną dla dusz zmarłych. Rodziny spotykają się na wspólnej kolacji. Na ścianie pokoju zawieszane są obrazki świętych, a pod nimi ustawiany stół przykryty obrusem, na którym umieszcza się lichtarze ze świecami, figurki świętych i aniołków, wazony z kwiatami oraz naczynia z potrawami, a na kwietnym łuku zawiesza owoce i słodycze. Jest to pokarm dla dusz, które po przebyciu długiej drogi z zaświatów będą bardzo głodne. Według wierzeń są niewidzialne i żywią się tym, czego nie widać - woniami i fluidami czekających na nie potraw.

Zgodnie z wierzeniami, na ziemie najpierw przybywają dusze zmarłych dzieci, zwane aniołkami. Na stole Meksykanie stawiają więc to, co lubią dzieci: słodkie napoje, na przykład czekoladę czy przypominające nasz budyń atole, ugotowane kolby kukurydzy i tak dalej. Aniołki odchodzą z domów następnego dnia, zwykle w południe, co również oznajmiają kościelne dzwony. Zbliża się czas przybycia dusz dorosłych, należy wiec zmienić ofiarę, ustawiając na stole przysmaki dorosłych. Pozostają owoce, czaszki z cukru i inne słodycze oraz napoje gazowane, bo w nich także gustują dorośli. Dostawia się natomiast popularnego w całym Meksyku indyka lub kurczaka w mole - pikantnym sosie czekoladowym, a także tortillas i tamales, wypełnione ostro przyprawionymi farszami, czy specjalnie przygotowaną wieprzowinę. Nie może również zabraknąć papierosów i napojów alkoholowych oraz wódek (tequila i mezcal). Na koniec zapala się kadzidło i każdemu ze zmarłych jedną dużą święcę. Gdy rodzina pragnie w szczególny sposób uczcić pamięć jakiejś osoby, wtedy - podobnie jak w wypadku dzieci - stawia jej fotografie, a w pobliżu ołtarzyka zawiesza rzeczy należące do zmarłego.

1 listopada po południu rodziny udają się na cmentarze, aby ozdobić groby kwiatami i charakterystycznymi wieńcami z liści palm. Dbałość o grób to honor żyjącej rodziny. W dzień zaduszny przynosi się pokarmy, przy grobach znajdują się zabawki, ubranka, buty zmarłych. Pobyt na cmentarzu to nie tylko wspominanie tych, co odeszli, to również długie rozmowy z krewnymi i znajomymi oraz okazja do ponownego kontaktu ze zmarłymi, polegającego na prowadzeniu rozmów z nimi czy śpiewaniu ich ulubionych piosenek. Wieczorem wszyscy ponownie przybywają na cmentarz i zapałają świece. Zbliża się czas odejścia dusz zmarłych - blask migoczących świec i zniczy oświetla im drogę powrotną. W nocy cmentarz powoli pustoszeje.
Prawie 90% mieszkańców Meksyku jest wyznania rzymskokatolickiego. Dominacja tej religii jest bardzo znacząca, zważywszy trudną historię Kościoła katolickiego w Meksyku, szczególnie w dwóch ostatnich stuleciach. Kościół katolicki był obecny w Meksyku od samego początku hiszpańskiej konkwisty.

UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH W JAPONII

13 sierpnia, rozpoczyna się w Japonii święto bon obchodzone ku czci duchów zmarłych, które przybywają do swoich rodzin, witane latarniami zapalanymi u progów domów.

Na domowych ołtarzykach buddyjskich czekają na zmarłych ofiary. Duchy przebywają z rodzinami do 15 sierpnia, po czym są odprowadzane za pomocą "ogni pożegnalnych" - okuribi. W niektórych rejonach Japonii okuribi przyjmują formę łódeczek z ofiarami i latarenkami, puszczanymi nocą na rzekę - efekt jest podobny do polskiego puszczania wianków. Dla uczczenia zmarłych na dziedzińcach świątyń, czasem także na ulicach miast, odbywają się rytualne tańce zwane bon-odori. Na okres święta bon Japończycy biorą zazwyczaj urlopy i wyjeżdżają do swoich rodzinnych stron, by odwiedzić groby przodków, co powoduje wprost niewyobrażalne korki na autostradach.

UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH U LUTERANÓW

U luteranów nie ma kultu zmarłych, lecz kultywowana jest stała pamięć i troska o groby zmarłych. Przy wielu luterańskich nekropoliach znajduje się dom, w którym mieszka gospodarz opiekujący się cmentarzem.

UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH U KALWINÓW

Kalwini polscy dostosowali pamięć o zmarłych do polskiej tradycji, gromadząc się w Dzień Zaduszny w cmentarnej kaplicy na okolicznościowym nabożeństwie.

UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH U ŻYDÓW

Żydzi wspominają zmarłych w rocznice śmierci, kiedy zapalają specjalna świece jorcajtowa i odmawiają modlitwę: "Boże pełen miłosierdzia" lub tradycyjny kadisz. W rocznice śmierci słynnych rabinów i cadyków umieszcza się na ich grobach karteczki z prośbami o wstawiennictwo.

UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH NA SŁOWACJI

Na Słowacji w zaduszkowa noc zostawiano na stole chleb lub inne potrawy.
Ludzie chcieli w ten sposób uczcić zmarłych, którzy mieli w tym czasie przychodzić do domu. Nasi przodkowie dekorowali grób matami i zapalali świeczki.
Kto nie mógł iść na cmentarz, zapałał w domu dla każdego zmarłego z rodziny po jednej świeczce.

UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH W WIELKIEJ BRYTANII

Brytyjczycy wrzucają do ogniska kamienie, warzywa, orzechy, by odgonić złe duchy.
Ludzie robili też zagłębienia w rzepie i dyni i wstawiali świece, by odgonić złe duchy z domu.

piątek, 31 października 2008

piątek, 18 kwietnia 2008

Od rana do wieczora.

Kochany Pamiętniku! 18.04.2008

Ja wiem, że opowiadanie o moim życiu codziennym jest dosyć nudne, ale mimo tego postanowiłam podzielić się z Tobą moimi przeżyciami. Więc zacznijmy od rana. Wstaję o godzinie 6.20. Wiem, że to strasznie wcześnie, ale mam dosyć daleko do szkoły. Po tym, jak siłą zwlekę się z łóżka, krzyczę na mój budzik. To nie jest do końca normalne, ale co zrobić, kiedy jest się zaspanym i nie wie się co robi. No więc następnym moim celem jest łazienka. W łazience wykonuje podstawowe czynności poranne takie jak : mycie zaspanych oczu i twarzy, mycie zębów, czesanie się itd.
Nic na to nie poradzę, że jestem dziewczynką…

Jak to każda dziewczyna w łazience potrafię spędzić nawet pół godziny. Nic na to nie poradzę, że jestem dziewczynką, a w końcu muszę ładnie wyglądać. Po wykonaniu czynności „łazienkowych” biorę się za ubieranie. Zanim się ubiorę minie trochę czasu. Wiesz jak to jest, jak staje się przed otwartą szafą, z której wysypują się ubrania i nie wiesz co na siebie założyć. Dla dziewczyny w moim wieku to naprawdę trudne. Boże, nie powiedziałam ile mam lat. Gapa ze mnie.. No, ale jak już weszliśmy na ten temat, to mam 14 lat. Chodzę do pierwszej klasy gimnazjum. Może nie jestem bardzo lubianą osobą w klasie, ale wcale się tym nie przejmuję. Staram się żyć dalej i na razie jakoś mi to wychodzi, choć przyznam, że miewam małe załamania.

…jak ja kocham mojego psa.

Każdego ranka, kiedy już się ubiorę, wychodzę z psem na spacer. Jak ja kocham mojego psa. Jest to malutki kundelek z długą i puszystą sierścią. Po udanym spacerze, siadam przy komputerze. Każdego ranka, sprawdzam pocztę i czasem jeszcze coś piszę. Kiedy skończę, zazwyczaj jest godzina 7.00. Wtedy zostaje mi dziesięć minut do wyjścia, więc co robię? Pakuję się do szkoły. Wiem, że to dziwne, że zamiast pakować się wieczorem, robię to rano, ale tak to już jest, kiedy w godzinach wieczornych nie mam czasu. Po spakowaniu zostają mi już tylko ostatnie poprawki w wyglądzie.
Jakaś pomadka, spinka…

Jakaś pomadka, spinka i koniec. No i oczywiście najpierw jeszcze pakuję mundurek, w którym muszę codziennie chodzić po szkole. Wcale nie jest mi to na rękę, ale co zrobić. Wychodzę z domu o godzinie 7.10. Myślisz pewnie, że zapomniałam napisać o śniadaniu. Otóż, nie jem śniadań. Dlatego właśnie mam anemię. W ogóle mało jem, ale jeśli nie mam apetytu, to nie będę przecież w siebie wmuszać. To byłoby nieprzyjemne. Cóż, taka już jestem, ale musisz się do mnie przyzwyczaić, bo to właśnie ja będę pisać w tym pamiętniku. Nikt inny.
Idąc sobie w spokoju na przystanek autobusowy w celu dojechania do szkoły, słucham muzyki.
…jestem od niej uzależniona.
Jestem od niej już uzależniona. Mogę słuchać i nigdy mi się nie nudzi. Po dojściu na ten nieszczęsny przystanek czekam na autobus, który dość szybko się zjawia. Jazda nim zajmuje mi jakieś 20 minut (mówiłam, że mam daleko do szkoły ). Potem dochodzę jeszcze kawałek. Po zmianie butów w szkole i przebraniu się idę z koleżankami pod klasę.
Często moją pierwszą lekcją jest matematyka. Jak ja nie znoszę matematyki. Kiedy nauczycielka wywołuje mnie do tablicy, cała drżę. Naprawdę się jej boję. Jest surowa i nie daje mi spokoju, jakby się na mnie uwzięła. Może tak jest, nie wiem. Po ledwo przetrwanej matmie idę na następną lekcję. Szkoła jest tak wielka, że chociaż chodzę do niej już całkiem długo i tak się gubię. Na przerwie zazwyczaj rozmawiam z koleżankami i kolegami, lub przyglądam się z zaciekawieniem trzecioklasistom.
Odstawiają jakieś głupie akcje…

Niby to odstawiają na przerwach dosyć głupie akcje, to i tak są mądrzy. No dobra, tylko niektórzy. Lekcje mijają mi dosyć melancholijnie. Nawet na WF–ie czas wolno się toczy. Chyba, że gramy w siatkówkę, wtedy pędzi nieubłaganie.
Kocham siatkówkę i badmintona. To moje dwie życiowe miłości, oprócz mojego pieska oczywiście. Chłopaka nie mam, ale nie będę o tym opowiadać, bo to głupia i nudna historia. No więc, kiedy skończę lekcje i zejdę do szatni, przebieram się i wychodzę ze szkoły. Kiedy wyjdę za drzwi szkoły czuję dziwną ulgę, a kiedy do niej wchodzę mam ochotę zawrócić się do domu. To chyba nie jest dziwne. Wracając ze szkoły oczywiście, słucham muzyki. Kiedy tylko otworzę drzwi do domu, na szyję rzuca mi się mój ukochany piesek. Najczęściej robi tak, bo chce się przywitać, albo wyjść na dwór. Jednak częściej wybiera drugą opcję. Po udanym spacerze, jem obiad. Mój ulubiony obiad składa się z ziemniaków, kurczaka i jakiejś dobrej sałatki.
…rozmawiam z rodzicami.

Potem chwilę rozmawiam z rodzicami, którzy zazwyczaj równo ze mną wracają z pracy. Następnie przesiaduje w swoim pokoju, odrabiając lekcje. Najgorzej odrabia mi się lekcje z matematyki. Są bardzo trudne i skomplikowane. Najchętniej odrabiam polski. Bardzo lubię uczyć się swojego języka. Interesuje mnie głównie pisanie opowiadań, listów, kartek z pamiętnika. Gramatyki nie znoszę. Ale mniejsza. Tego to chyba nikt z uczniów mojej klasy nie lubi.
Po odrobieniu lekcji najczęściej dzwonie do mojej przyjaciółki – Iwony i umawiam się z nią na jakiś spacer albo wędrówkę po centrum handlowym. Nie jestem typem dziewczyny, która musi mieć wszystko, co modne. Ja tylko lubię czasem się odstresować, a zakupy są na to najlepszym sposobem. Kiedy Iwona nie może wyjść, bo jest zajęta czymś innym, oglądam filmy. Kocham horrory, jednak nie zawsze mogę je oglądać, bo moi rodzice za nimi nie przepadają. Zawsze coś im nie pasuje. Po niezbyt udanym seansie, jem byle jaką kolacje, lub w ogóle jej nie jem. Pozostaje mi tylko umyć się i przebrać do spania. Ścielę sobie łóżko i kładę się z jakąś dobrą książką. Najchętniej czytam książki Rafała Kosika. Są świetne i na czasie. Potrafię zaczytać się i nie spać do pierwszej w nocy. Jednak czasem mam dni, w których zasypiam dosyć szybko i to jest właśnie taki moment.
Już ziewam…

Już ziewam i oczy same mi się zamykają. Życzę tylko dobrej nocy i dziękuję Ci, że wysłuchałeś opowieści o jednym dniu zwykłej gimnazjalistki, którą jestem ja.
Iga